Wziąłem sam u siebie urlop aby nadgonić zaległości, zaczynam o 9 kończę o 2 następnego dnia któryś dzień z rzędu
Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
-
nordenvind
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Zawsze może być jeszcze gorzej 
Wziąłem sam u siebie urlop aby nadgonić zaległości, zaczynam o 9 kończę o 2 następnego dnia któryś dzień z rzędu
Wziąłem sam u siebie urlop aby nadgonić zaległości, zaczynam o 9 kończę o 2 następnego dnia któryś dzień z rzędu
-
puch24
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Wczoraj zacząłem dzień o 6 rano, skończyłem o 1 w nocy, dziś zacząłem o 6 i w zasadzie powinienem płynnie przejść do jutrzejszego dnia, też zaczynanego o 6, tzn. w zasadzie powerzchnia horyzontalna wyściełana nie powinna być przewidywana...
I jutro też powinienem płynnie przejść do czwartku od 6... ale potem trochę luzu, do piątku, a piątek od 7 do 20...
Co się narobiło... Powinienem się odzwyczaić od spania w tym tygodniu.
Dodano po 1 godzinie 23 minutach 54 sekundach:
Ale tak, wiem, że może być gorzej.
Dodano po 1 godzinie 23 minutach 54 sekundach:
Ale tak, wiem, że może być gorzej.
-
Tom4sz
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Zdarzyło mi się przepracować ponad 370 godzin w miesiącu. Na etacie. Nie polecam. 
-
puch24
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
12 h dziennie. Gratuluję!
- wpk
- wpkx
- Posty: 39046
- Rejestracja: 10.2016
- Lokalizacja: Nad Wigołąbką
- Kontakt:
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Wyzysk, kapitalizm, niewolnictwo.
-
puch24
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
-
Tom4sz
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Średnio. Ale średnio to pies i człowiek mają po 3 nogi. Tam i po 20 godzin było, gdyby IP wpadła na kontrolę, to moi szefowie by mieli przewalone. Ale tak to w świecie IT bywa, go-live to go-live i nie ma zmiłuj. A teraz mam od dochtorów przykazane, że nie wolno mi się stresować i mam się oszczędzać w pracy. Staram się jak mogępuch24 pisze:12 h dziennie. Gratuluję!
A firma i tak skończyła przejęta przez konkurencjęwpk pisze:Wyzysk, kapitalizm, niewolnictwo.
-
puch24
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Co prawda było to kiedyś i nie na etacie, ale bywało tak, że miałem 10 h zajęć jednego dnia, i jeszcze musiałem się przygotować na następny dzień. W zasadzie przez cały dzień nie robiłem nic innego, tylko coś związanego z pracą: albo jechałem: do pracy, z jednej pracy do drugiej, z pracy do domu, albo pracowałem "wprost", albo robiłem coś innego, związanego z pracą: czytałem, pisałem, sprawdzałem, przygotowywałem, albo robiłem jakąś papierkową administrację, związaną z pracą. Skończyło się u lekarza.
A teraz znów się zaczęło, tylko w mniejszym wymiarze. Tak jak lubię moją pracę, tak nie znoszę jej nadmiaru i ciągle narastającej otoczki administracyjnej. Niedługo więcej czasu będę spędzał wypełniając durne papierki, niż faktycznie pracując użytecznie. A biorąc pod uwagę cały dodatkowy "bezpłatny" czas, jaki poświęcam pracy, to stawka godzinowa, teoretycznie nie taka najgorsza, mi się jakoś tak dziwnie "rozpływa"...
Coraz bardziej serio zaczynam myśleć o przekwalifikowaniu się np. na wyplatanie koszy z wikliny.
A teraz znów się zaczęło, tylko w mniejszym wymiarze. Tak jak lubię moją pracę, tak nie znoszę jej nadmiaru i ciągle narastającej otoczki administracyjnej. Niedługo więcej czasu będę spędzał wypełniając durne papierki, niż faktycznie pracując użytecznie. A biorąc pod uwagę cały dodatkowy "bezpłatny" czas, jaki poświęcam pracy, to stawka godzinowa, teoretycznie nie taka najgorsza, mi się jakoś tak dziwnie "rozpływa"...
Coraz bardziej serio zaczynam myśleć o przekwalifikowaniu się np. na wyplatanie koszy z wikliny.
-
Ligo
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Po prostu za krótko pracowaliście.Tom4sz pisze:A firma i tak skończyła przejęta przez konkurencjęW sumie gdyby nie to, to by upadła podobno...
-
puch24
Re: Kolejny, cholerny/psioniczny dzień...
Mateusz Grzesiak by Was tak zmotywował, że zasuwalibyście 48/24 i jeszcze prosilibyście o więcej. 