Szmelcwageny i inne

off-duty
ODPOWIEDZ
Ligo

Szmelcwageny i inne

#1

Post autor: Ligo »

Potrzebujesz Foldzwagena.
Chociaż nie, bo to na "F"...
nordenvind

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#2

Post autor: nordenvind »

Miałem jednego już kiedyś.... ponad 20 lat temu.
Najbardziej podobało mi się jak sprzedałem go na giełdzie samochodowej w ciągu 15 minut :)
Ligo

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#3

Post autor: Ligo »

Mnie też się podobało, jak mojego sprzedałem. Za grosze...:roll: Tiptronic, 30 zaworów, full wypas i niech go szlag...
puch24

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#4

Post autor: puch24 »

No patrzcie! A u nas ciągle ludzie padają przed nimi na kolana. Że jak wolcwagen to mucha nie rucha, komar nie kąsa. A Audi tym bardziej.
Ligo

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#5

Post autor: Ligo »

Audi też miałem dawno temu - 80 B4. Ze słabą 2-litrówką, ale to zajebista fura była. jak na polskie warunki oczywiście. Cicha, a jak go powoli rozbujać, to i licznikowe 200 poszedł. Ale tam prosty silnik był. Żadnych GDI, czy broń Boże VVT.
Natomiast w Foldzwagenie technika nastała. No i jak w 5-cio letnim Passacie ta technika pierdolnęła, a konkretnie siłownik popychacza zmiennych faz rozrządu na jednym z bloków, to dałem sobie na wstrzymanie, bo każdy mechanior tylko spluwał na widok VW, a w serwisie chcieli policzyć połowę wartości samochodu.
No więc sprzedałem za grosze.
nordenvind

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#6

Post autor: nordenvind »

Obwiniał bym raczej VW za marną implementację japońskich rozwiązań.
Dosyć długo jeździłem Mitsubishi które było prekursorem bezpośredniego wtrysku GDI i nie było żadnych problemów.
To samo mogę powiedzieć o Hondzie która z kolei pierwsza stosowała zmienne fazy rozrządu.
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2017, 08:27 przez nordenvind, łącznie zmieniany 1 raz.
JacekB

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#7

Post autor: JacekB »

Jak czytam - a jest ich wszak u nas niemało i te tutaj należą raczej do delikatnych - takie komentarze, to zaczynam myśleć, że ja to chyba mam jakiegoś piramidalnego życiowego pecha i trafiam na same trefne Volkswageny, w których nic złego się nie dzieje. Albo firma się na mnie poznała i złośliwie sprzedaje mi same dobre. :P
To znaczy, owszem, zdarzało się, że osobiście coś zepsułem lub występowały uszkodzenia spowodowane działaniem czynników zewnętrznych, ale samo z siebie z powodu błędów konstrukcyjnych lub złej jakości wykonania nigdy nic się nie zepsuło. A jeżdżę obecnie moim dziewiątym VW w ciągu 26 lat, z czego osiem - włącznie z obecnym - było nowych prosto z salonu, a jeden używany, 6-letni w chwili zakupu. Nigdy nie miałem żadnego innego prywatnego samochodu niż VW i nie wyobrażam sobie przesiadki na inną markę. Jedyny wyjątek uczyniłbym dla BMW, które daje zupełnie inne wrażenia z jazdy, ale już za stary jestem, żeby się jarać samymi mocnymi wrażeniami. Mam w samochodach inne priorytety.
Awatar użytkownika
Owain
Nasz Czelnik
Posty: 14705
Rejestracja: 11.2016

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#8

Post autor: Owain »

Ja jeżdżę Renaultem już 8 lat i nic się nie zepsuło. Łącznie pięciu spalonych żarówek przez ten czas nie wliczam :> No dobra, raz pękła sprężyna w zawieszeniu, a raz spalił się siłownik do klapki wlewu paliwa. Ale to serio tyle.
Sowy nie są tym, czym się wydają...
jo44

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#9

Post autor: jo44 »

JacekB pisze: Jedyny wyjątek uczyniłbym dla BMW, które daje zupełnie inne wrażenia z jazdy,
Spokojnie, BMW też potrafi. Miałem kiedyś takiego E34, rozkraczył mi się na Placu Gwiazdy, pod Łukiem
Triumfalnym. Tak w ogóle to lubił place - następnym razem padł na Placu Unii Lubelskiej, we Warszawie. :)
puch24

Re: Nie o szkle i metalu, tylko o plastiku. Bo plastic is fantastic

#10

Post autor: puch24 »

Wydaje mi się, że ogólna konstatacja może być taka, że w zasadzie nowoczesne samochody dość mało się psują, gdy są w miarę nowe. Natomiast ich komplikacja powoduje, że gdy już coś się zużyje i zepsuje (mam na myśli głównie zespoły i podzespoły napędu), to naprawa okazuje się bardzo skomplikowana, trudna albo niemożliwa, i bardzo droga bądź nieopłacalna.

Obawiam się, że niedługo przyjdzie czas, gdy samochody 5-6-letnie nie będą naprawiane, tylko złomowane, i będą zupełnie pozbawione wartości odsprzedażnej.
ODPOWIEDZ