Otwartym tekstem.

o kulturze i sztuce innej niż fotograficzna
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Petro
Posty: 790
Rejestracja: 09.2019

Otwartym tekstem.

#1

Post autor: Petro » 15 lis 2019, 21:31

Ponieważ nie śmiem umieszczać tych krótkich form w temacie - Top 10 literatura - więc założyłem takie cóś. Gdyby się okazało że jednak przeoczyłem - może isniejące - właściwsze miejsce, to pokierujcie Towarzysze...

Na początek - Opowiadanie właściciela warzywniaka...

Przyszedł około dziewiątej rano, dopiero co otworzyłem sklep i jeszcze nie zdążyłem dopić pierwszej kawy. Wyglądał jak typowy agent ubezpieczeniowy, choć równie dobrze mógł uchodzić za grabarza, czy komornika. Od progu powitał mnie sztucznym szerokim uśmiechem i przeszedł do rzeczy, wyjmując ze skórzanej czarnej teczki plik papierów.
- Wie pan - zagaił - lubię mieć w papierach porządek. Raz zostawiłem teczkę w domu, nie tą, tamta była inna. Wie pan, co się stało później? Żona się nią zajęła. Wszystkie kobiety są tak samo nieodpowiedzialne i głupie.
Nagle spojrzał na mnie badawczo znad okularów - wiedział pan?
- No... Nie.
- Nieważne, a więc jak mówiłem żona zajęła się moją teczką. Głupi babsztyl! Głupi, słyszy pan? Ja tam miałem kopertę z pieniędzmi. Z pieniędzmi klientów. Moich klientów! Rozumie pan? Idę rano do biura, jak zawsze, zaglądam do aktówki, jest koperta. Zaglądam do koperty, i co?
Popatrzył na mnie wyczekująco.
- No... chyba... Nic?
- Otóż nic! - ryknął na cały regulator - Muszę się koniecznie czegoś napić, mogę?
- Ależ naturalnie, służę wodą...
- Dziękuję, nie pijam wody.
Otworzył jakąś przegródkę w teczce, i wydobył z niej butelkę piwa. Sięgnął do kieszeni po otwieracz i drżącą dłonią otworzył.
- Przepraszam - powiedział jeszcze raz, i pociągnął łyk, po którym w butelce została najwyżej połowa...
- Więc patrzę proszę pana, koperta jak należy, biała, w środku banknoty. Ona myślała, że to moja pensja, wyobraża pan sobie? Przecież ja pensję biorę dopiero dziewiątego, i na konto dostaję. W banku! Nie w żadnej kopercie! Ja jej mówiłem, załóż sobie konto, też będziesz miała. To cholerna wygoda. Ale ona się boi. No czego się boi? Przecież nie ma czego, prawda? Nie ma czego. Więc ja się jej pytam, dostaję dziewiątego, tak? A który dziś mamy, no który? Trzeci! Rozumie pan? Trzeeeciii! Ona mówi, że nie pomyślała. A niech mi pan powie, tak szczerze - zniżył konspiracyjnie głos - czy one w ogóle myślą? Jak się panu wydaje?
- No... Nie wiem.
- To ja panu powiem proszę pana. One kompletnie nie myślą. One proszę pana nie wiedzą nawet, co to jest myślenie!
- No ale... przecież żona chyba nie zabrała panu tych pieniędzy, prawda?
- Nie zabrała? No niby nie. Ale czy pan wie pan co ona zrobiła!?
- Nie domyślam się nawet...
- Ona proszę pana wydała trzy złote, pięćdziesiąt dwa grosze z tej całej sumy! Może to nie jest majątek, ale jak tak można do cholery? Porządek musi być! Pieniądze były w kopercie i powinny tam być! W porządnej białej kopercie. Czy ja wyglądam na kogoś, kto swoje prywatne pieniądze nosi w białej kopercie?!

Wyraźnie się zdenerwował, wstał gwałtownie z krzesła, które mu własnoręcznie podsunąłem parę minut temu, i ciężko dysząc potoczył wokół przekrwionymi oczami.
- Pieprzone głupie babska! - wrzasnął obryzgując mnie kropelkami śliny. Musiałem coś zrobić i to w miarę szybko...
- Niech się pan uspokoi, to nic takiego - powiedziałem najłagodniejszym głosem, jaki byłem w stanie z siebie wydobyć.
- Przecież jestem spokojny! Spokojny jak cholera! Rozumie pan?!!!
Butelka z piwem niebezpiecznie zadrżała w jego ręku zalewając podłogę złocistym płynem. Cholera, znowu się będzie lepić - pomyślałem - muszę go jakoś powstrzymać...
Moje rozważania na temat strategii dalszego postępowania przerwał kolejny ryk agenta.
- To głupi babsztyl! - wrzeszczał - I koperta! Firmowa! Przecież nie biorę kurwa pensji przed dziewiątym i do tego w firmowej kopercie! Czy ona sobie zdaje sprawę jakie ja mogłem mieć kłopoty? Mówię panu, otwieram kopertę, a tam brakuje...
- Tak, wiem - próbowałem dojść do słowa - opowiadał mi pan o tym całkiem niedawno...
- Ale jak można było!? Przecież ja mam nieposzlakowaną opinię! O, niech ja tylko wrócę do domu, ja jej pokażę!
Butelka rostrzaskała się na posadzce, zbielała dłoń agenta kurczowo zacisnęła się na rączce aktówki...
- Proszę pana - zaproponowałem nieśmiało, mając przed oczami krwawą wizję powrotu do domu - a może... może powinien pan jeszcze raz z żoną porozmawiać? Przecież na pewno nie wiedziała co robi, nie uczyniła tego złośliwie.
Spojrzał na mnie nie widzącymi oczami, nagle jak za dotknięciem różdżki całe napięcie ustąpiło.
- A wie pan, że to niezły pomysł? - powiedział wesoło - zaraz to zrobię, przygotuję tylko odpowiednie dokumenty... Mówiąc to odwrócił się na pięcie, zostawiając mnie nad rozlanym piwem, odłamkami szkła, i poszedł sobie.
Zatrzymał się jeszcze na chwilę w drzwiach, uchylił kapelusza, i powiedział szczerząc zęby w uśmiechu - Życzę panu miłego dnia...

- Ale bałwan - powiedziałem do żony, która akurat weszła do sklepu, zwabiona odgłosami awantury
- No - odpowiedziała - właśnie słyszałam. Skąd tacy się biorą?
- I jeszcze niewinna kobieta cierpi przez takiego bydlaka - dodałem z goryczą - Takiego to tylko obić...

Kręcąc głową w geście potępienia, otworzyłem szufladę w kasie, gdzie miałem przygotowaną odliczoną sumę na rachunek za prąd. Inkasent mógł przyjść lada chwila. Odruchowo przeliczyłem banknoty i... oblał mnie zimny pot. Brakowało dziesięciu złotych. Poczułem jak krew nabiega mi do twarzy. Z trudem hamujac wybuch zacisnąłem pięści, aż do bólu i przeniosłem pełen wyrzutu i nienawiści wzrok na żonę. Patrzyła na mnie osłupiałym wzrokiem...


Dodano po 3 minutach 55 strzałach znikąd:
Właściwie, to mógłbym powiedzieć - "Teksty tak stare, że najstarsi górale wymiękają". Ten powyżej jest z 1997

Dodano po 39 minutach 5 strzałach znikąd:
Dziękuję Prezesie, że Ci się spodobało. To jeszcze taki mały, malutki tekścik, ot... Refleksja taka... Myśl niemalże.

To niebywałe, jak jakieś miejsce może mieć "swoje pięć minut". Zawsze wydawało mi się, że to człowiek, ale nie. Miejsce też. Miejsce zresztą jest inne, niż człowiek. Przeżycia same w sobie nie rozbudzają wspomnień tak, jak miejsce potrafi przywołać przeżycia. Nawet te z bardzo odległej przeszłości. Weźmy na przykład dom, w którym kiedyś mieszkaliśmy, a teraz mieszkają w nim dajmy na to, państwo Wacław i Aniela Dyszel. Jeżeli wpadniemy na głupi pomysł ożywienia przeszłości za pomocą paru metrów sześciennych betonu, drewna i farby, to zawsze możemy poprosić państwa Dyszel, by zechcieli nam w tym pomóc. Ach, przecież w tym miejscu stało łóżko, na którym został poczęty nasz najstarszy syn, a w dniu moich trzydziestych urodzin omal nie przeleciałem na nim sąsiadki. Patrz kochanie, czy ta dziura w jadalnym to przypadkiem nie po żelazku, jak rzuciłaś nim we mnie, gdy dowiedziałś się, że ta bombonierka to nie był prezent dla Ciebie, tylko dla A? No tak. Tu kiedyś się przewróciłem, a ta plama w rogu korytarza, gdzie wymiotowałem po weselu N, nigdy się nie dała wywabić. Może gdyby wycyklinować i polakierować od nowa...
Jakże te wszystkie zakamarki potrafią być martwe już po kilku latach. Jak smutne i jak ponure. Jak gdyby skończyło się coś pięknego i nigdy więcej już miało nie być. Poczucie straconej bezpowrotnie szansy, utraconej młodości, zamglonego upływem lat dzieciństwa...

Krzych_g
Posty: 152
Rejestracja: 01.2019

Re: Otwartym tekstem.

#2

Post autor: Krzych_g » 21 lis 2019, 18:49

Dobre 👍😁

Awatar użytkownika
Petro
Posty: 790
Rejestracja: 09.2019

Re: Otwartym tekstem.

#3

Post autor: Petro » 08 gru 2019, 19:49

Ukryta zawartość
To forum wymaga zarejestrowania i zalogowania się, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Awatar użytkownika
vid3
Posty: 4616
Rejestracja: 07.2017

Re: Otwartym tekstem.

#4

Post autor: vid3 » 08 gru 2019, 20:01

Całkiem dobrze się to czyta.
Będzie dobra książka.
Myślę, że początkowy nakład tak ze 20 tyś. znajdzie nabywców.
A może też wywołasz małą burzę wśród feministek, co oczywiście doda reklamy.

Awatar użytkownika
no_gravity_Carlos
Posty: 852
Rejestracja: 06.2019

Re: Otwartym tekstem.

#5

Post autor: no_gravity_Carlos » 08 gru 2019, 20:09

czyzby psionik vid3 psioczyl na reklame?;) pamietam jak mnie objezdzales za pozycjonowanie i targetowanie;) no ale skoro masz doswiadczenie w tych tematach to chetnie pare zdan bym powymemlal;

Petro czytamy dalej... ale co, gdzie; toz to ostatni wpis...;)

Awatar użytkownika
vid3
Posty: 4616
Rejestracja: 07.2017

Re: Otwartym tekstem.

#6

Post autor: vid3 » 08 gru 2019, 20:29

Przecież ja tu nic nie neguję.
Jest potencjał w tym tekście.
Nawet jak się go nieco anomizuje.

Awatar użytkownika
no_gravity_Carlos
Posty: 852
Rejestracja: 06.2019

Re: Otwartym tekstem.

#7

Post autor: no_gravity_Carlos » 08 gru 2019, 20:36

– Były sobie raz trzy dziewczynki – zaczął z wielkim pośpiechem Suseł – i nazywały się Elsie, Lacie i Tillie. Mieszkały na dnie studni...
– Co tam jadły? – spytała Alicja, którą zawsze interesowały sprawy jedzenia i picia.
– Jadły syrop – odpowiedział Suseł po dłuższym namyśle.
– Ależ to niemożliwe – sprzeciwiła się łagodnie Alicja. – Przecież by się pochorowały.
– No i pochorowały się – odpowiedział Suseł. – Okropnie się pochorowały.

Awatar użytkownika
Petro
Posty: 790
Rejestracja: 09.2019

Re: Otwartym tekstem.

#8

Post autor: Petro » 08 gru 2019, 20:53

To znaczy tak:
Zacząłem od fantazji. Do momentu wyjazdu w góry świętokrzyskie wszystko jest prawdą, a później... Trzebaby się cofnąć spory kawałek wstecz, żeby to zrozumieć. Mam całe mnóstwo takich tekstów, które są mieszaniną fantazji i faktów, bo to było tak destrukcyjne dla mnie, że w końcu musiałem znaleźć jakiś sposób na wyrzucenie tego gówna z siebie. Zacząłem więc opisywać wydarzenia i w trakcie opisywania wszystko powoli zaczęło się układać w logiczną całość. Nastąpiło sprzężenie zwrotne. W miarę jak pisałem, przypominały mi się coraz to nowe szczegóły i zaczynałem coś rozumieć. Rozumiejąc, mogłem dalej pisać. Tworzyć alternatywne rzeczywistości. Gdy nagle - bo to się stało nagle - wszystko zrozumiałem, gdy poczułem się, jakbym dreptał zgarbiony od lat wokół jakiegoś drogowskazu i nagle wyprostował się i go ujrzał, w całej swojej okazałości i prostocie, zacząłem wprowadzać do tych opisów "wymyślone dalsze ciągi". Co by się zdarzyło, gdybym już wtedy wszystko rozumiał, a właściwie - Co powinno było się wydarzyć.
Nie jestem wcale pewien, czy znam kobiety i rozumiem sposób ich myślenia. Starałem się je zrozumieć, ale pokornie muszę przyznać, że jest to prawie niemożliwe. Pojąłem tylko to, że one nie postępują racjonalnie i wszystko co można wiedzieć na ich temat, podlega prawom statystyki, a nie logiki. A żeby poznać statystykę, trzeba mieć bardzo duże doświadczenie. Dlatego w tej materii większość z nas jest głupcami. Starzejemy się szybciej, niż mądrzejemy.
Mówiąc inaczej, co straciłem to straciłem, mogę tylko tyle zyskać, że przez pisanie się oczyszczam. I to działa, bo od kiedy zacząłem pisać, udało mi się uniknąć kilku misternie zastawionych pułapek. Bo ta historia trwa nadal, choć wygląda na to, że jest to już jej epilog.

Obrazek

Niestety większość tych opowieści to właściwie wyuzdany seks, przeplatany banalnymi refleksjami o rzeczach poważnych, ale wiecie co? Kiedyś wysłałem Agnieszce kilka takich kawałków i jej reakcja była dość zaskakująca. Pierwsze, czego się spodziewałem to to, że wyzwie mnie od zboczeńców i przestanie pisać, ale nie. Okazało się, że była zaskoczona, jak bardzo te historie są zbieżne z jej wyobrażeniami. Tylko że każda baba - bez względu na to, co myśli i o czym marzy, chciałaby uchodzić za niezmiernie cnotliwą. W przypadku Agnieszki, dopiero wtedy gdy było wiadomo, że między nami już nic się nie wydarzy, gdy nie miała właściwie nic do stracenia, nie musiała przede mną niczego udawać, mogła przyznać, że te wszystkie "rzeczy", o których piszę, mogły się wydarzyć i ona nawet o tym myślała. Nie powiedziała mi tego - rzecz jasna wprost - ale przyznała się, sama przed sobą, że nie wydarzyły się, bo którejś ze stron zabrakło zdecydowania. Ha! Tyle to ja wiem.

Żeby z grubsza wyjaśnić w czym rzecz, musimy się cofnąć do samego początku...

Mniej więcej w roku 94, może w 95, wprowadziłem się z naprawą aparatów do nowego budynku, w którym swoje siedziby miało jeszcze parę firm. Ponieważ był to tzw "Inkubator Przedsiębiorczości" (jeden z grubszych przekrętów, jaki widziało to miasto), więc większość stanowili ludzie młodzi, którzy dopiero zaczynali swoje kroki w biznesie. Wyjątkiem był pewien chłopak z jednej wsi pod Radomiem, którego ojciec handlował od lat gazem i urządzeniami gazowymi. Ponieważ jako "inkubator" lokal oferował, przynajmniej na początku, bardzo korzystne warunki, więc dla "gazowej familii" był to złoty wprost interes.
Na parterze, czyli wyżej ode mnie, bo ja wylądowałem w piwnicy, była firma robiąca szyldy, prowadzona przez Agnieszkę i jej partnera. Potrzebowałem i ja jakiejś tabliczki, więc trafiłem do nich i wkrótce wszyscy się zaprzyjaźniliśmy. Pojechaliśmy nawet razem na wycieczkę, w góry świętokrzyskie. Oni, i my, z dwuletnim synem Krzyśkiem zmieściliśmy się do jednego Trabanta, a wycieczka, która dziś wydaje się śmieszna, ze względu na niewielką odległość, była wtedy prawdziwą wyprawą.
Oczywiście nie zwracałem wtedy większej uwagi na Agnieszkę, byłem szczęśliwym ojcem i mężem, zapatrzonym w swoją żonę, jak sroka w kość. Agnieszka też wydawała się nie zwracać uwagi na mnie, ale jak się później okazało, po prostu zbierała dane...


Dodano po 25 minutach 10 strzałach znikąd:
Ukryta zawartość
To forum wymaga zarejestrowania i zalogowania się, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Awatar użytkownika
puch24
Smętakon 3,5/28
Posty: 11865
Rejestracja: 11.2016

Re: Otwartym tekstem.

#9

Post autor: puch24 » 08 gru 2019, 21:30

Ukryta zawartość
To forum wymaga zarejestrowania i zalogowania się, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Awatar użytkownika
vid3
Posty: 4616
Rejestracja: 07.2017

Re: Otwartym tekstem.

#10

Post autor: vid3 » 08 gru 2019, 21:31

no_gravity_Carlos pisze:
08 gru 2019, 20:09
... pamietam jak mnie objezdzales za pozycjonowanie i targetowanie;)....
Ja tam pamiętliwy nie jestem.

ODPOWIEDZ