Aparaty do dupy - Pentaxy

wszystko, co chcielibyście wiedzieć o technice, ale boicie się zapytać
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Aparaty do dupy - Pentaxy

#1

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 00:16

Tytuł przewrotny, bo wcale nie uważam, że Pentaxy są do dupy; prawdę mówiąc, trzeba się postarać, by takiego do dupy znaleźć.
Tytuł zachowuję tylko dla zachowania ciągłości.

Pentaxów nie znam tak, jak np. Nikony, więc z góry mówię, że mogą być różne nieścisłości, wynikające po prostu z mojej niewiedzy.

Firma Asahi Kogaku Goshi Kaisha powstała w 1919 roku i produkowała soczewki okularowe. Asahi oznacza słońce albo poranek (stąd jedna z największych gazet japońskich - Asahi Shimbun - po prostu Poranna Gazeta). W 1938 roku zmieniła nazwę na Asahi Kōgaku Kōgyō Kabushiki-gaisha - Asahi Optical Co., i wtedy produkowała już także obiektywy fotograficzne i kinematograficzne, a w czasie wojny, jak chyba wszyscy japońscy producenci foto-optyczni, pracowała dla wojska. Z końcem wojny firma została rozwiązana przez władze okupacyjne i wznowiła działalność w 1948, produkując obiektywy dla firm, znanych później jako Konica i Minolta. Większość tego sprzętu kupowana była wtedy przez Amerykanów, mieszkających w Japonii w związku z okupacją - bo tylko oni mieli na to pieniądze.

Przełomowy był rok 1950 i wojna w Korei, gdy w Japonii znalazło się wielu fotoreporterów z Zachodu, którzy zainteresowali się japońskim sprzętem fotograficznym, głównie obiektywami Nikona i Canona, ale nie tylko, bo często kupowali także korpusy, np. jako zapasowe.
W 1952 roku Asahi Optical wypuściło swój pierwszy aparat, Asahiflex, który był jednocześnie pierwszą japońską lustrzanką jednoobiektywową na film 35 mm.
Konstruktorzy Asahi, zamiast mniej lub bardziej dokładnie skopiować (wzorować się na?) jakimś niemieckim dalmierzowcu (Leice, jak Canon, czy Contaxie, jak Nikon), postanowili wzorować się na (skopiować?) zbudowanym w 1939 roku Praktiflexie, produkcji Kamera-Werkstätten AG, Dresden-Niedersedlitz - który później stopniowo przekształcił się w Praktikę.

Asahiflex, podobnie jak pierwszy Praktiflex, miał lustro poruszane ruchem spustu, czyli po prostu palcem fotografa - po zwolnieniu spustu lustro opadało, było to więc coś w rodzaju pierwszego lustra samopowrotnego, w odróżnieniu od innych starych lustrzanek, w których lustro opadało dopiero po ponownym naciągnięciu migawki. Taki zresztą mechanizm zastosowano też w Praktiflexie II, wypuszczonym w 1947 roku - Asahi jednak nie zastosowało tego rozwiązania. W odróżnieniu od Praktiflexa, który miał mocowanie obiektywów M40, Asahiflex miał mocowanie M37. Asahiflex miał też dodatkowy wizjer przeziernikowy. Celownik lustrzany, typu "kominek", nie był wymienny na pryzmat.

W 1954 Asahi wypuściło nowy, przełomowy model Asahiflex II, który był pierwszą na świecie lustrzanką z lustrem samopowrotnym, co było jednym z istotnych kroków w kierunku poprawy funkcjonalności lustrzanek i wyparcia dalmierzowców przez nie. W aparacie rozszerzono też zakres długich czasów naświetlania, od 1/25 s do 1/2 s.

W 1957 roku Asahi wypuściło nowy model pod nazwą Asahi Pentax. Wyczytałem, że właścicielem nazwy Pentax była wtedy wschodnioniemiecka firma VEB Zeiss Ikon, a nazwa ta została utworzona z połączenia słów Pentaprism i Contax. Asahi podobno odkupiło prawa do tej nazwy, i wypuściło model, który był pod wieloma względami przełomowy, i z grubsza miał podstawowe cechy nowoczesnych lustrzanek, jakie bierzemy teraz za oczywiste:
- wizjer z pryzmatem pentagonalnym
- naciąg migawki i przesuw błony dźwignią z prawej strony (pierwsza lustrzanka z dźwignią, z wyjątkiem Exakty, która jednak miała dźwignię z lewej strony)
- rozkładana korbka do powrotnego zwijania filmu (pierwsza taka lustrzanka na świecie)
- samopowrotne lustro (druga lustrzanka na świecie po Asahiflex II)
- mikroraster na matówce (wtedy tylko u Pentaxa).
Poza tym, Asahi Pentax miał też, jako pierwszy, inne rozwiązania, powszechnie stosowane potem w innych lustrzankach:
- zapamiętywajka czułości błony pod korbką zwijania powrotnego, w późniejszych lustrzankach stosowana do nastawiania czułości dla światłomierza
- guzik na spodzie aparatu do zwalniania przesuwu filmu dla jego zwinięcia do kasety

W Pentaxie zastosowano mocowanie obiektywów M42, wprowadzone, co prawda, przez Contaxa w 1949 roku, ale na Zachodzie spopularyzowane głównie przez Pentaxa i inne firmy, które poszły jego śladem. Często pisze się o nim jako o Pentax Universal Mount, choć w naszych kręgach jest to raczej znane jako mocowanie Praktica.

W ten sposób Asahi wyprzedziło Nikona i Canona, które wtedy lansowały dalmierzowce, a swoje pierwsze lustrzanki wypuściły dwa lata później.

W 1964 roku Asahi wypuściło pierwszą lustrzankę z pomiarem światła przez obiektyw, model Spotmatic, w 1966 wyprodukowało milionową lustrzankę, a w 1971 - pierwszą lustrzankę z automatyką naświetlania i obiektywy z wielowarstwowymi powłokami SMC.

Do Pentaxa Spotmatic ES firma opracowała symulator przysłony, by uzyskać pomiar światła przy otwartej przysłonie. Różne firmy, stosujące mocowanie M42, miały na to różne pomysły - Pentax zrobił to inaczej, Fujica inaczej, Praktica też - zresztą rozpowszechnione rozwiązanie Praktiki LLC też było inne, niż wcześniejsze w Pentaconie Super. Jeszcze inaczej było to zrobione np. w Zenicie 18. Problemem symulatorów mechanicznych była konieczność zachowania precyzyjnego ustawienia obiektywu po jego wkręceniu, a, jak wszyscy chyba użytkownicy mocowania M42 wiedzą, różnie z tym bywa - gwinty nie zawsze są nacięte dostatecznie precyzyjnie, indeks ostrości i przysłony na obiektywie po jego wkręceniu nie zawsze jest ustawiony dokładnie na górze, często jest odchylony o parę stopni, a czasem i znacznie, jak to bywało w Zenitach. Taka odchyłka w przypadku symulatora przysłony powodowałaby znaczny błąd pomiaru. Dlatego np. Fujica zastosowała zatrzaskową blokadę obiektywów M42, jak w obiektywach mocowanych bagnetowo.
Asahi rozwiązało symulator po swojemu, mechanicznie, choć najsensowniejszym technicznie rozwiązaniem było chyba to elektryczne, zastosowane przez Praktikę, z symulatorem wbudowanym w obiektywy a nie w aparat.

W połowie lat 70 mocowanie gwintowe było już mocno przestarzałe i uznawane za niewygodne w użyciu - wymiana obiektywu trwała zbyt długo, pomiar światła w aparatach różnych firm odbywał się najczęściej przy przysłonie roboczej, a pomiar przy otwartej przysłonie nie był ustandaryzowany, i firma Asahi postanowiła zmienić mocowanie obiektywów na bagnetowe, w taki sposób, by zachować wsteczną kompatybilność nowych bagnetowych korpusów ze starymi obiektywami gwintowymi - oczywiście bez zachowania działania przysłony automatycznej ani pomiaru światła przy otwartej przysłonie.
Zachowano tę samą odległość roboczą (rejestrową) 45,5 mm, zwiększając nieco średnicę mocowania. Z tego powodu adapter "nie może mieć żadnej grubości", musi całkowicie chować się w bagnecie aparatu. Stąd jego montaż i demontaż nie jest taki prosty - potrzebny jest do tego specjalny klucz. Ponadto, adapter nie jest blokowany w bagnecie aparatu tą samą blokadą co obiektywy bagnetowe, tylko specjalną, dodatkową sprężyną, służącą tylko do blokowania adaptera, którą trzeba zwolnić kluczem albo np. końcówką długopisu, żeby wyjąć adapter. Nie jest to zbyt wygodne w użyciu i bardzo spowalnia wymianę obiektywów, jeśli chce się na zmianę korzystać z obiektywów gwintowanych i bagnetowych. Nie można sobie pomóc, kupując np. kilka adapterów i pozostawiając adapter na stałe nakręcony na obiektyw, bo adaptera nie można wyjąć z aparatu bez wcześniejszego wykręcenia obiektywu.
Drugą rzeczą, którą Asahi sfuszerowało, konstruując swój bagnet, jest konstrukcja symulatora przysłony. Przy wyjętym obiektywie symulator przysłony jest w pozycji przysłony całkowicie domkniętej; aparat co prawda mierzy światło, ale tak, jakby przysłona była ustawiona na największą liczbę (22, 32, 45...). Symulator przysłony przestawia się dopiero po założeniu obiektywu; także włożenie adaptera do M42 powoduje przestawienie symulatora do pozycji otworu maksymalnego, co pozwala na normalny pomiar światła. Oczywiście nie przeszkadza to w jakikolwiek sposób przy normalnej pracy, "wychodzi" tylko przy jakichś kombinacjach z nietypowymi obiektywami, itp.

Asahi nazwało ten swój bagnet "mocowaniem K" i, w odróżnieniu od innych firm, udostępniło go także innym producentom. Nie wiem, czy było to na zasadzie płatnej czy nieodpłatnej licencji, w każdym razie na to mocowanie przeszła część firm, stosujących M42, z wyjątkiem Praktiki i Fujiki, które opracowały własne bagnety. Cosina, Chinon, Ricoh, i ich wszystkie klony pod różnymi nazwami, zaczęły też mieć bagnety K zamiast M42.

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że firma Asahi, wprowadzając nowe mocowanie K, nie wykazała się jednak zbyt dużą dalekowzrocznością, bagnet K bowiem w zasadzie nie pozwala na w pełni automatyczne sterowanie przysłoną, potrzebne w trybach programowym i priorytetu czasu naświetlania. Podobny błąd popełniła też Praktica, opracowując bagnet PB. Dla odmiany, firmy takie jak Fujica i Mamiya, opracowując nowe mocowania, przewidziały wypuszczenie multiautomatów i odpowiednio opracowały nowe bagnety.

W przypadku Pentaxa ta krótkowzroczność wyszła już po paru latach - żeby stworzyć multiautomat Super A, Pentax musiał zmodyfikować bagnet do wersji K-A. Ricoh zrobił to, ale inaczej, opracowując własną, niekompatybilną z K-A wersję K-R, Chinon nie wprowadził zmian w bagnecie, i produkował lustrzanki z automatyką programową, wykorzystujące zwykły bagnet K, a Cosina w ogóle nie opracowała żadnej lustrzanki z automatyką inną niż automatyka czasu.

O gwintowych Pentaxach, sprzed roku 1975, niewiele wiem, nie interesowały mnie szczególnie. Natomiast o pierwszych Pentaxach bagnetowych, które miały w nazwie literę K (KX, KM, K1000, K2) czytałem, że w dużej części były to te same starsze modele, gwintowe, przerobione po prostu na bagnet. Nie robiłem dokładnego rozeznania, ale sądzę, że podobnie postąpiły Cosina i Chinon, a na pewno także Fujica z najtańszym modelem, gdy przechodziła na bagnet AX.
Dla odmiany, Ricoh chyba opracował zupełnie nowe modele do bagnetu K, i to samo zrobiła Praktica, opracowując bagnet PB.
Wykorzystanie istniejących modeli aparatów i obiektywów i "tylko" zmiana samego mocowania oczywiście ma uzasadnienie - mało która firma wytrzymałaby gruntowną zmianę wszystkiego na raz.

W każdym razie, w przypadku Pentaxa, nowe modele aparatów serii K w zasadzie nie wnosiły nic bardzo przełomowego; dopiero nowa seria aparatów M, której towarzyszyła też nowa seria obiektywów M, wypuszczone kilka lat później, niosły też ze sobą spore zmiany.
Scolopendra

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#2

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 12:34

Sposób mocowania adaptera K - M42, który skrytykowałem wyżej, ma też swoją zaletę: nie ma możliwości, by adapter zakleszczył się nakręcony na obiektyw M42 i nie pozwolił się zdjąć.
Scolopendra

Awatar użytkownika
vid3
Posty: 5750
Rejestracja: 07.2017
Lokalizacja: Miasto robotnicze

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#3

Post autor: vid3 » 17 lis 2019, 12:48

Z pentaksów pamiętam jedynie, że ... nie było mnie na nie stać.

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#4

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 13:15

Wtedy to mało kogo było stać na cokolwiek podobnego. Mnie długo nie było stać nawet na Zenita.
Scolopendra

Awatar użytkownika
otwieracz
Kapslomierz
Posty: 225
Rejestracja: 03.2017

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#5

Post autor: otwieracz » 17 lis 2019, 14:24

Zenit to mój pierwszy aparat, kupiony za dwie pierwsze wypłaty w życiu i zarazem pierwszy który mnie tak wkurwił że bez żalu wywaliłem go do zsypu. Zabrałem go w Tatry i miałem wtedy piękną pogodę i widoki takie że bania mała. Się okazało potem że to nie był aparat na takie cioranie po skałach i coś się tam w środku uszkodziło, znaczy latało w puszce i ta wydawała dźwięki jak grzechotka. Obecnego Pentaxa nie ma nawet sensu do niego porównywać, bo robi pancerne puszki. Jeśli chodzi o wykonanie to Canon i Nikon powinni się od niego uczyć.
"Z tych naszych rozmów wyłania się idea występów jakich jeszcze nie było..."

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#6

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 14:25

No ale to jest Lolympus, a nie Pętax.

A Zenit to nie był Pętax, tylko uproszczony dalmierzowy Zorkij, któremu gwałtem zamiast dalmierza wstawiono lustro, matówkę i pryzmat. "Gwałtem" dlatego, że postanowiono wykorzystać maksimum istniejących elementów, w tym migawkę, której rozstaw rolek, na które nawijały się roletki, wymusił ograniczenie poziomego wymiaru matówki do 28 mm zamiast zbliżonego do 36 mm. Żeby nie wyszedł prawie kwadrat w wizjerze, wymiar pionowy przycięto z 24 do 20 mm, i matówka Zenita miała 20x28 mm zamiast 24x36, przez co pokrywała jakieś 65% kadru, co było kpiną z idei lustrzanki.
Scolopendra

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#7

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 14:41

No żeż mówię, że Zenity to nie ruskie Pentaxy, tylko trud i dzieło własne radzieckich towarzyszy, na bazie kopii Leiki.

W sumie nie powinniśmy tego nawet wykpiwać, bo wiemy, jak wtedy było w przemyśle: "towarzysze, ma być jak najniższym kosztem i najprościej jak się da". No i potem trzepali tę samą bezsensowną konstrukcję przez następne 60 lat.
Scolopendra

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#8

Post autor: puch24 » 17 lis 2019, 23:24

Pętax SFX, znany w USA jako SF-1, był pierwszą "normalną" lustrzanką AF Pentaxa. Miał następcę SFXn (chyba SF-1n w USA), i uproszczony model SF-7 (SF-10 w USA).
Oczywiście Pętax nie byłby sobą, gdyby zrobił wszystko normalnie... Na szczycie pryzmatu umieścił podnoszoną lampę błyskową (podobno był pierwszy z tym pomysłem), a nad wizjerem umieścił ekran LCD, więc stopka do lampy błyskowej wylądowała po prawej stronie, przy spuście, co jest "super wygodne"... :-(
Scolopendra

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#9

Post autor: puch24 » 18 lis 2019, 00:58

W 1975 roku Asahi wypuściło trzy modele z nowym mocowaniem bagnetowym K: KM, KX i K2. KM był modelem podstawowym i niemal identycznym ze starym Spotmatic F, tyle, że miał nowe mocowanie obiektywów. Migawka sterowana była mechanicznie, nie miał żadnej automatyki naświetlania, pomiar światła za pomocą fotoopornika CdS.
KX był lepiej wyposażony - nadal nie miał automatyki, ale pomiar za pomocą diod SPD, a w wizjerze widoczny był czas naświetlania i przysłona.
K2 miał najwyższą specyfikację, miał automatykę czasu naświetlania z możliwością ręcznej regulacji. (jego "gwintowy" poprzednik ES pozwalał ręcznie ustawiać czasy tylko od 1/60 s w górę).
Rok później dodano model K2 DMD (D - data, MD - motor drive), który miał możliwość wymiany tylnej ścianki na datującą i podłączenia motoru, a także najprostszy w linii model K1000, który był oskubaną ze wszystkiego wersją modelu KM - odebrano mu samowyzwalacz i podgląd głębi ostrości. Stał się on najprostszym modelem, który, paradoksalnie, przetrwał 21 lat w produkcji, aż do 1997 roku! Był to model polecany, czy wręcz wymagany, na zajęciach z fotografii na amerykańskich uczelniach, gdzie często nie pozwalano korzystać z aparatów z jakąkolwiek automatyką.
KM i KX przetrwały w produkcji tylko dwa lata i zostały zastąpione jednym modelem nowej serii M: MX; K2 i K2 DMD nie miały od razu następcy w serii M, i pozostały w produkcji do roku 1980.
Generalnie, seria K, zarówno korpusów, jak i obiektywów, miała dość krótki żywot (pomijając K1000) i została dość szybko zastąpiona nową serią M, którą charakteryzowały przede wszystkim o wiele mniejsze rozmiary i waga.


Pierwszymi aparatami z serii M były wypuszczone już w 1976 roku modele MX i ME.
Podobno inspiracją do ich stworzenia były Olympusy OM-1 i OM-2, które były o ok. 30% mniejsze od innych typowych lustrzanek z pierwszej połowy lat 70. Asahi najwidoczniej pozazdrościło Olympusowi tej pozycji i też postanowiło stworzyć aparaty znacząco mniejsze od konkurencji.

Ściśle rzecz biorąc, nazywanie Pentaxów ME i MX "serią M" nie jest najwłaściwsze, bo aparaty te, poza podobnym kształtem, niewielkimi wymiarami, literą M w nazwie i mocowaniem obiektywów K, nie mają wiele wspólnego ze sobą. Model MX jest w zasadzie systemem samym w sobie, z własnym zestawem akcesoriów, które nie mogą być używane z żadnym innym modelem. Miał pełnić rolę modelu flagowego, profesjonalnego, i być bardziej zaawansowanym następcą modelu KX.

Model ME, dla odmiany, skierowany był do początkującego odbiorcy. Zbudowany był w oparciu o zupełnie inny (choć zewnętrznie podobny) korpus, i miał zupełnie inną konstrukcję mechaniczną.
Scolopendra

Awatar użytkownika
puch24
Chrust brawężnik
Posty: 13868
Rejestracja: 11.2016

Re: Aparaty do dupy - Pentaxy

#10

Post autor: puch24 » 19 lis 2019, 00:55

Pentax MX, będący o wiele bardziej rozbudowanym następcą modelu KX, miał chyba w założeniu konkurować z Olympusem OM-1, miał bowiem bardzo podobną specyfikację, możliwości, a także wagę i wymiary - odczuwalnie mniejsze niż konkurencja.
Towarzyszyła temu nowa seria obiektywów SMC Pentax-M, które też były mniejsze od poprzedników.
Pentax MX, podobnie jak Olympus OM-1, był aparatem w pełni mechanicznym, w którym bateria zasilała tylko światłomierz. Migawka tak jak w Olympusie była zrobiona z gumowanego płótna i miała czasy od 1 s do 1/1000 s i X przy 1/60 s, i oczywiście B. Mechaniczny samowyzwalacz pozwalał ustawić czas opóźnienia w zakresie od 4 do 12 sekund. Dźwignia samowyzwalacza była także dźwignią przymykania przysłony do kontroli głębi ostrości.
Matówka Pentaxa MX również była wymienna za pomocą pęsety przez otwór obiektywu, ale zestaw matówek do MX był mniejszy, niż do Lolympusa - "zaledwie" 8 w zestawieniu z 13-ma Olympusa. Wizjer Pentaxa pokrywa 95% pola widzenia, odrobinkę mniej niż u Olympusa (97%), ale i tak jest to wynik lepszy niż w większości aparatów, pomijając te najlepsze, najdroższe, ściśle profesjonalne.
W wizjerze Pentaxa, na prawej ramce, jest pięć diod LED - środkowa, zielona, wskazuje prawidłową ekspozycję, umieszczone bezpośrednio nad nią i pod nią pomarańczowe - odchylenie o 1/2 EV, a skrajne górna i dolna, czerwone - odchylenie o 1 EV i więcej. Przy diodach, na skraju matówki, na przezroczystej, obrotowej tarczy, sprzężonej z pokrętłem czasów, naniesione są czasy naświetlania - widoczny jest czas nastawiony i dwa sąsiednie. Ponadto, w okienku nad matówką widoczna jest liczba przysłony, odbita z pierścienia przysłon systemem lusterek.
Aparat ma wskaźnik naciągnięcia migawki i przesunięcia błony. Nie ma natomiast żadnego specjalnego mechanizmu do wielokrotnych naświetleń, choć są one możliwe przy użyciu guzika zwijania powrotnego, pod warunkiem ręcznego napięcia błony w kasecie za pomocą korbki zwijania powrotnego.
Gorąca stopka nie ma żadnych dodatkowych styków np. do sygnalizacji gotowości lampy do błysku.
Do aparatu były przewidziane dwa silniki do przesuwu błony - wolniejszy, do 2 kl/s, i szybszy, do 5 kl/s. Poza tym, był magazynek na długą błonę i tylna ścianka datująca z pokrętłami do ręcznego ustawienia danych do naświetlenia. Wszystkie te akcesoria były przeznaczone wyłącznie do modelu MX.

Także w 1976 roku Asahi wypuściło podobny zewnętrznie, ale zupełnie odmienny wewnętrznie model Pentax ME.
W odróżnieniu od MX, jest to model z elektronicznie sterowaną metalową migawką lamelkową Seiko o przebiegu pionowym i automatyką czasu naświetlania bez możliwości ustawiania ręcznego. Samo wyzwalanie migawki odbywa się jednak mechanicznie, mechaniczny jest też samowyzwalacz, który uruchamia się nietypowo - nie spustem głównym ani dodatkowym przyciskiem przy samowyzwalaczu, a pociągnięciem do góry naciągniętej dźwigni samowyzwalacza. Takie dziwadełko.
Migawka daje czasy od 8 s do 1/1000 s, poza tym jest mechanicznie sterowany czas X 1/100 s i także mechaniczny czas B. Aparat nie ma pamięci pomiaru światła, ani też jakiejkolwiek specjalnej dedykacji do lamp błyskowych. W wizjerze, na lewej krawędzi kadru, jest pionowy szereg czerwonych diod LED: oznaczających, od góry, prześwietlenie, czasy od 1/1000 s do do 8 s, i niedoświetlenie. Same wartości czasów i słowa Under i Over są na przezroczystej szybce w polu matówki, niestety. W określonych warunkach liczby mogą być niewidoczne, widać tylko czerwone kropki.
Aparat ma podłączenie do nowego Windera ME, który jest inny niż Winder MX.

Na tylnej ściance, poniżej dźwigni naciągu, Pentax ME ma wskaźnik przesuwu błony - gdy błona przesuwa się prawidłowo, widać dwie poruszające się czerwone kreski na czarnym tle. Oprócz tego na górnej ściance jest wskaźnik naciągu migawki - małe okrągłe okienko, w którym widać czarną kropkę, gdy migawka nie jest naciągnięta, i czerwoną - gdy jest.

W 1979 roku wypuszczono uproszczoną wersję modelu ME - model MV. MV był oparty na tym samym korpusie, co ME, ale "oskubany" ze wszystkiego z czego się dało. Nie miał podłączenia do motoru, nie miał samowyzwalacza, wskaźnika przesuwu błony ani naciągnięcia migawki, a dodatkową skalę korekcji ekspozycji zastąpiono uproszczoną, widoczną po częściowym wyciągnięciu korbki przewijania powrotnego. Spust migawki pozbawiono blokady, i ograniczono długie czasy naświetlania do 1 s. Zmniejszono także czułość światłomierza z 1 EV do 3 EV przy ISO 100. W wizjerze usunięto diody pokazujące dokładnie czas naświetlania, zastępując je tylko czterema diodami - czerwona sygnalizuje prześwietlenie, zielona - czasy w zakresie od 1/1000 do 1/60, a żółta - czasy 1/30 s i dłuższe. Czwarta dioda, w kształcie X, sygnalizuje gotowość lampy błyskowej, aparat ma bowiem dodatkowy kontakt do dedykowanej lampy.

Pentax MV był na tyle nieudaną konstrukcją i tak kiepsko się sprzedawał, że już po roku pojawił się zmodyfikowany model MV-1, o zasadniczo takich samych parametrach i budowie, ale uzupełniony o podłączenie windera i samowyzwalacz.
On jednak też nie był długo produkowany i został zastąpiony nieco ulepszonym modelem MG.
Scolopendra

ODPOWIEDZ