Moje audio grajki

wszystko, co chcielibyście wiedzieć o technice, ale boicie się zapytać
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
wpk
wpkx
Posty: 38772
Rejestracja: 10.2016
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Moje audio grajki

#71

Post autor: wpk »

Moje klasy miały średnio po 40 numerów w dzienniku.
Awatar użytkownika
Gdama
Gdriada
Posty: 2357
Rejestracja: 11.2016
Lokalizacja: Gdańsk/Jantar

Re: Moje audio grajki

#72

Post autor: Gdama »

To był przyrost naturalny! :D
puch24

Re: Moje audio grajki

#73

Post autor: puch24 »

Toście chodzili do wyjebitnie dużych szkół, bo jeśli dobrze pamiętam, w moich szkołach (a zaliczyłem ich kilka) były tylko klasy od A do D. Za to w każdej klasie bita czterdziestka.
Na studiach też były cztery grupy, od A do D, po 15 sztuk. Razem 60 na pierwszym roku, potem się trochę wykruszyło, trochę pospadało, ale cztery grupy trwały, choć może już nie po 15 osób. Ale na którymś innym roku ludzie tak się wykruszyli, że zlikwidowali grupę D i poprzenosili ludzi do innych grup.
Natomiast w późniejszych rocznikach zwiększyli nabór na anglistykę i było 6 grup, a przez jakiś czas chyba nawet więcej.

Dodano po 8 minutach 17 strzałach znikąd:
wpk pisze: 04 sty 2021, 21:39 Moje klasy miały średnio po 40 numerów w dzienniku.
No właśnie, u mnie też, i w poctawówce, i w liceum.

W liceum była nawet mała afera z tego powodu, bo okazało się, że w mojej klasie w pierwszym roku było 41 osób przy limicie 40, a ten limit był uzasadniony liczbą miejsc w modnym wówczas "laboratorium językowym" - kabinkach ze słuchawkami, których było tylko 20. Angielski mieliśmy w zasadzie w dwóch grupach po 20 osób, ale problem był taki, że w jednej było 21... Na szczęście przeważnie i tak ktoś był nieobecny.
A błąd wynikł z winy szkoły. Gdy szedłem do liceum nie było egzaminów, jak teraz, tylko konkurs świadectw. Z wyjątkiem mojej klasy z rozszerzonym angielskim NIE od podstaw - do niej był egzamin wstępny z angielskiego. No i przyjmowano 40 z najlepszymi wynikami z egzaminu z angielskiego, po wstępnej selekcji wg konkursu świadectw z pozostałych przedmiotów. Osoby, które nie poradziły sobie z egzaminem z angielskiego, mogły ew. pójść do klasy B z rozszerzonym angielskim, ale od podstaw.
No wyszedł zonk - w czasie egzaminów przyjęto nas czterdzieścioro, a we wrześniu okazało się, że jest jeszcze jedna koleżanka, starsza o rok, która zdawała egzamin rok wcześniej i zdała i została przyjęta, ale wyjechała z rodzicami na placówkę zagraniczną na rok, i miała być przyjęta w roku następnym - o czym szkoła zapomniała i nie zarezerwowała jej miejsca.
zdyboo

Re: Moje audio grajki

#74

Post autor: zdyboo »

Studia to osobna sprawa. Na polibudzie jak zaczynałem, studiowało 25 tys. luda. Na samej mojej elektronice było 5 tys. Największy wydział uczelni. Jakoś w trakcie mojej pięciolatki podzielił się na dwa, a po zakończeniu chyba jeszcze coś się wydzieliło. Mniejsza z tym. Przyjęli nas na pierwszy rok ponad tysiąc. Trzy potoki po ponad 300 osób każdy. Po pierwszym roku już były dwa potoki, bo zaczynały się laborki, które mimo pracy 7.30-19 bez przerw, fizycznie nie były w stanie pomieścić więcej niż 600 osób. Na trzecim roku wybierało się kierunek ostateczny i zajęcia, oprócz ogólnych wykładów odbywały się już w grupach 30 osobowych. Ogólnie z tego ponad tysiąca, wydział po 5 latach skończyło 400 osób.
Tyle, że jak kończyłem studia to nabór był w ilości 2 tys. ludzi z czego do uwalenia na pierwszym roku z 1400 osób, bo laborki od drugiego. Nawet przemontowali nieco program studiów i przesunęli koszmary wydziałowe na wcześniejsze lata.

W technikum lekcje w szkole było od 7.15 do 19.45. Dla mnie normą było chodzenie do szkoły np. na 14.
nordenvind

Re: Moje audio grajki

#75

Post autor: nordenvind »

cichykot pisze: 04 sty 2021, 20:23
nordenvind pisze: 03 sty 2021, 22:52 Ja sobie zrobiłem wszystko sam odtwarzacz cd w formie dzielonki (transport+ przetwornik DAC), preamp, końcówki mocy, nawet część kabli ze srebra zakupionego w Mennicy Państwowej... tak, tak będziecie mieli ubaw...

Odtwarzaczy CD miałem chyba kilkadziesiąt, większość modyfikowałem, z ostatnich Sony XA 7ES, Meridian 506.24 i transport Audiolaba z czasów jeszcze kiedy
ta firma należała do Brytyjczyków. Głośniki a raczej monitory też mam Brytyjskie Celestiona A1 i znowu mogę powtórzyć, że z czasów jeszcze kiedy
ta firma należała do Brytyjczyków. Początki tej firmy były bardzo ciekawe kiedy to zaczynała od produkcji nagłośnienia okrętów Brytyjskiej marynarki wojennej w czasie II WŚ. Później w epoce wczesnego rocka najpopularniejszym piecem gitarowym i niezwykle cenionym za dzwięk był lampowy Marshall a w nim niezastąpione przetworniki owego Celestiona. Dawno całości nie odpalałem, w pokoju stoją tylko monitory, reszta spakowana w kartonach. Chociaż zimą powinienem odpalić swoją 30 kilową końcówkę mocy 2x30W co powyrywałaby pewnie membrany z zawieszeniem tym najwspółcześniejszym kolumnom 500W PMPO :mrgreen: Bardzo nieekonomiczna rzecz bo czysta klasa A, efektywność energetyczna w granicach 20%, resztę w postaci ciepła oddaje swoimi "kaloryferami". No i najciekawszy paradoks, mając kilkudziesięciokrotnie wyższe zniekształcenia niż japońskie odpowiedniki w klasie AB, wytwarza
wręcz fizjologiczny dżwięk.
cholera, zazdroszczę bo wiem o czym mówisz.

Dodano po 4 minutach 44 strzałach znikąd:
ps
pierwszy wzmacniacz w klasie A mialem tranzystorowca Musical fidelity A2
potem amplifona WT30 MkII
ale gdzie im do twoich spawarek :-)
Całkiem nieźle, ten "maluszek MF A2 w latach 90tych był legendą, amlifona tysz pamiętam.
Ja skupiłem się w diy na Nelsonie Passie. Nie dosyć, że ma bardzo uznaną firmę hi-end, to jeszcze udziela się i analizuje różne topologie
swoich ampów na diyaudio.com . Zresztą amerykańskie diyaudio było moim pierwszym forum tego typu, jeszcze na neostradzie. To jest rzadkość w tej branży kiedy konstruktor publicznie dzieli się schematami własnych komercyjnych konstrukcji.
W sumie zrobiłem 3 jego różne konstrukcję oczywiście z mocno przeskalowanymi w górę zasilaczami i filtracją :mrgreen:
Awatar użytkownika
vid3
Posty: 8555
Rejestracja: 07.2017
Lokalizacja: Miasto robotnicze
Kontakt:

Re: Moje audio grajki

#76

Post autor: vid3 »

Mam pytanie retoryczne do Macieja znawcy technik wszelakich.

Abstrahując od tematu wątku przytoczę taką historię.
Miałem kiedyś pewne bardzo szybkie zlecenie polegające na nagraniu filmu.
Do dyspozycji miałem A7II w plecaku i sklep pod bokiem w którym musiałem szybko kupić kabelek i mikrofon.
Sprzedawca spytał co do czego i zapewnił, że będzie działać.
Zadziałało. Zlecenie wykonane.

Później tknęło mnię, że zakupiony mikrofon jest typu pojemnościowego który to jak się domyślam potrzebuje zasilania z przedwzmacniacza.
A ja podłączyłem go kablem XLR/mini jack wprost do A7II i bez problemu nagrało się to co miało się nagrać.

W najbliższy poniedziałek mam podobne zlecenie. Ale dostałem do tego kamerę Canona.
Podłączam wspomniany wyżej mikrofon i ... dupa. Znaczy się cisza.
Syn mi wyjaśnił, że ten mikrofon MUSI mieć zasilanie. A kamera go nie daje.

No i tu pytanie:
Sony A7II podaje zasilanie na wejście mikrofonowe?
Wygląda, że tak.
puch24

Re: Moje audio grajki

#77

Post autor: puch24 »

Nie wiem, trzeba było sprawdzić miernikiem albo w instrukcji obsługi. Ale wydaje się to oczywiste, skoro mikrofon zadziałał i nagrało się.

Podawanie napięcia zasilającego dla mikrofonów elektretowych do gniazda mikrofonowego jest typowe we wszelakich w miarę nowoczesnych dyktafonach, walkmanach nagrywających i magnetofonach przenośnych, a później także przenośnych MD, gdzieś co najmniej od końca lat 80.

Są też mikrofony elektretowe z gniazdem na baterię, np. AA/R6 1,5 V, do użycia, gdy magnetofon nie podaje zasilania.
Może są też takie adaptery z bateryjką, do zasilania zewnętrznych mikrofonów pojemnościowych? Coś mi się majaczy, że są.

Są takie, do mikrofonów XLR, ale podają napiecie +48V! :-o
https://www.morele.net/mozos-zasilacz-u ... p-5939544/
Awatar użytkownika
vid3
Posty: 8555
Rejestracja: 07.2017
Lokalizacja: Miasto robotnicze
Kontakt:

Re: Moje audio grajki

#78

Post autor: vid3 »

No właśnie.
To 48V to chyba w starym sprzęcie.
Ciekawi mnie jakie mikrofony używane są w mikroportach.
I czy podłączenie tego (takiego) który mam zamiast krawatowego będzie działało.
Zapodałem sobie taki zestaw nadajnik-odbiornik tylko chciałbym nieco lepszy mikrofon.

Dodano po 1 minucie 2 strzałach znikąd:
Mikrofon bezprzewodowy BOYA BY-WFM12
puch24

Re: Moje audio grajki

#79

Post autor: puch24 »

Wydaje mi się, że to zasilanie w gnieździe mikrofonowym Jack 3,5 mm jest standaryzowane i wynosi chyba 1,5 V.
Awatar użytkownika
wpk
wpkx
Posty: 38772
Rejestracja: 10.2016
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Moje audio grajki

#80

Post autor: wpk »

Maciek, dzisiejsze "Dzień dobry" Akiego skojarzyło mi się z Tobą:

ODPOWIEDZ