Nie wiem o co chodzi z tymi APO

o prawdziwych obiektywach ze szkła i metalu
puch24

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#31

Post autor: puch24 »

W pierwszej połowie lat 80 już wszystkie firmy japońskiej wielkiej piątki (CMNOP) i Sigma miały już obiektywy, zwłaszcza teleobiektywy, w których zastosowano szkła niskodyspersyjne – każda firma inaczej to nazywała, na przykład u Pentaxa były to obiektywy z gwiazdką (asterisk *), u Canona były to teleobiektywy L (u Canona L oznacza obiektyw z super Lux technologią, niekoniecznie ze szkłem UD), Minolta i Sigma nazywały je po prostu APO, Nikon – ED, a Olympus nie wychylał się ze specjalnymi oznaczeniami, ale na pewno stosował szkło niskodyspersyjne, bo bez niego nie dałoby się zbudować obiektywów takich, jak 2,0/180, 2,0/250 czy 2,8/350 o sensowej jakości. Niedługo potem Tamron zastosował w kilku teleobiektywach (2,5/180, 2,8/300, 4,0/400, 2,8/80-200) szkło LD, a Tokina – szkło SD, przy czym Tokina po niedługim czasie zastosowała je też w bardzo kompaktowym i niedrogim zoomie klasy podstawowej, 4-5,6/70-210.

Nie ma natomiast żadnych oficjalnych a znanych mi śladów stosowania takich niskodyspersyjnych szkieł przez mniejszych producentów i marki, takie jak Chinon, Ricoh, Cosina, Soligor, Vivitar, itp.

W latach 90 szkła niskodyspersyjne stosowano już nie tylko w drogich i ekstremalnych teleobiektywach, ale też i w całkiem niedrogich tele-zoomach klasy amatorskiej, a z czasem i w konstrukcjach krótkoogniskowych – ale wtedy nie chodzi już o redukcję aberracji chromatycznej typowej dla obiektywów o długiej ogniskowej.
Jeśli jest dostępny schemat obiektywu, warto przyjrzeć się, które jego soczewki wykonano ze szkła niskodyspersyjnego. Jeśli jest to teleobiektyw lub telezoom, a ze szkła niskodyspersyjnego wykonano jedną, dwie czy trzy pierwsze, duże soczewki z przodu, można zakładać, że służą one istotnej redukcji aberracji chromatycznej i osiągnięciu korekcji bliskiej apochromatowi. Przeważnie towarzyszy temu jeszcze jedna mniejsza soczewka niskodyspersyjna gdzieś w środku obiektywu.
Ale są też obiektywy, reklamowane jako posiadające szkło niskodyspersyjne, które mają tylko jedną taką soczewkę gdzieś w środku, a nie w grupie przedniej. Takie obiektywy przeważnie mają sporo gorszą korekcję aberracji chromatycznej.

A przekonać się o tym można, porównując niektóre bliźniacze i produkowane równolegle obiektywy, o, jak może się wydawać, niemal identycznej konstrukcji, mające taki sam wygląd i taki sam schemat optyczny, tę samą liczbę soczewek, itp., ale jeden z nich ma soczewki niskodyspersyjne, a drugi – nie, lub ma ich mniej. Typowym przykładem są dwie Sigmy 4-5,6/70-300, jedna APO, a druga – nie. Wersja APO ma dwie niskodyspersyjne duże soczewki w przedniej grupie i jedną, mniejszą, blisko tylnej grupy. Wersja nie-APO ma, jak można sądzić, identyczną budowę, ale ma tylko jedną soczewkę niskodyspersyjną – tę jedną, małą, przy tylnej grupie. W testach ta druga Sigma wypadała zauważalnie gorzej, a wersja APO ma korekcję faktycznie bliską „prawdziwemu” apochromatowi.

Co do oznaczeń i nazw szkła niskodyspersyjnego, to każda firma stosowała oczywiście własne, ale łatwo je „rozszyfrować” – D oznacza Dispersion, czyli rozszczepienie światła, a R oznacza Refraction, czyli refrakcję, ugięcie czy załamanie światła. L oznacza Low, E – Extra (low), X – eXtreme, U – Ultra (low), S oznacza Super, itd. Stąd różne kombinacje, jak SLD, LD, SD, ED, XLR, i inne. W przypadku szkła o nazwie bodaj XLR, chyba autorstwa Tamrona, chodzi o ekstremalnie niską dyspersję, połączoną z ekstremalnie silną refrakcją, czyli silnym załamaniem światła z minimalnym rozszczepieniem.

Ciekawostką jest też szkło AD Tamrona, gdzie oznacza to Anomalous Dispersion – dyspersja jest bardzo niska dla fal o skrajnych długościach, natomiast nieco większa dla wąskiego środka spektrum. Nie wiem, do czego było to im potrzebne, ale do czegoś było.

I teraz pytanie, które podniósł Cybulski – czy APO różnych firm jest porównywalne, czy też jest APO dobre i APO „dla ubogich”?

Otóż, tak, jest APO, Apo i apo… Ale też bierze się to stąd, że nie ma ścisłej definicji czym jest „APO”. Nie ma (chyba) jakiejś normy, która pozwalałaby oficjalnie nazywać pewne obiektyw mianem APO, a innym tego odmawiają.

W każdym razie, pamiętam, że widziałem jakieś wykresy, wskazujące, że APO Leitza czy Zeissa jest lepsze niż APO Sigmy, której często zarzucano, że szafuje określeniem APO na wyrost. I rzeczywiście, z a jakichś tam porównań wynikało, że APO Leitza czy Zeissa (czy Minolty, co pewnie wynikało ze współpracy z Leitzem) naprawę jest lepsze, co jednak nie oznaczało, że APO Sigmy było o wiele gorsze. Poza tym, trzeba pamiętać, że Sigma nadawała miano APO zarówno takim potworom jak 5,6/800 czy 4,5/500, jak i amatorskim obiektywom takim, jak 5,6/400 czy zoomy 4,5-5,6/75-300. Nietrudno domyślić się, że korekcja apochromatyczna tych superteleobiektywów jest lepsza niż tych obiektywów amatorskich – ale te amatorskie też robiły dobrą robotę i dawały rezultaty sporo lepsze od podobnych obiektywów tej samej czy innych firm, w których nie użyto szkieł o niskiej dyspersji.
Awatar użytkownika
danz1ger
Posty: 5730
Rejestracja: 11.2016
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#32

Post autor: danz1ger »

Czegoś nie wiesz? Bóle brzucha? Odważ się i spytaj pucha.
Shoot First, Ask Questions Later.
cybulski

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#33

Post autor: cybulski »

A czy może być tak, że obiektyw spełnia kryteria APO a producent nie nadał w nazwie tego oznaczenia ? Zapewne jest to oznaczenie, które w jakiś sposób ma też uzasadniać wysoką cenę danego obiektywu ?

Dodano po 3 minutach 4 strzałach znikąd:
Teraz wstyd mi się przyznać, po wykładzie Pucha, że byłem do tej pory nieświadomy tego wszystkiego czym jest tak naprawdę APO.
Awatar użytkownika
wpk
wpkx
Posty: 38851
Rejestracja: 10.2016
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#34

Post autor: wpk »

Apo co to komu?
Awatar użytkownika
danz1ger
Posty: 5730
Rejestracja: 11.2016
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#35

Post autor: danz1ger »

Żaden wstyd nie wiedzieć. Wstyd nie chcieć wiedzieć.
Shoot First, Ask Questions Later.
Awatar użytkownika
wpk
wpkx
Posty: 38851
Rejestracja: 10.2016
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#36

Post autor: wpk »

Taki wstyd jest dumą suwerena.
Awatar użytkownika
no_gravity_Carlos
Posty: 4421
Rejestracja: 06.2019

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#37

Post autor: no_gravity_Carlos »

i sutenera
puch24

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#38

Post autor: puch24 »

cybulski pisze: 18 lut 2021, 13:21 A czy może być tak, że obiektyw spełnia kryteria APO a producent nie nadał w nazwie tego oznaczenia ? Zapewne jest to oznaczenie, które w jakiś sposób ma też uzasadniać wysoką cenę danego obiektywu ?

Dodano po 3 minutach 4 strzałach znikąd:
Teraz wstyd mi się przyznać, po wykładzie Pucha, że byłem do tej pory nieświadomy tego wszystkiego czym jest tak naprawdę APO.
Powtórzę za przedmówcą: nie wstyd nie wiedzieć, wstyd być dumnym z tej niewiedzy. ;-)

Problemem jest to, że nie ma czegoś takiego, jak ustalone "kryteria APO"; jest to nawet nie "umowne", bo chyba nikt się tu z nikim nie umawiał.
Ma to oznaczać lepszą korekcję aberracji chromatycznej niż w achromacie, ale na ile lepszą? Tego nikt formalnie nie ustalił.
Kiedyś czytałem pokaźny artykuł o tym, czym w praktyce jest "APO", niestety nie pamiętam już gdzie to czytałem i nie potrafię teraz tego znaleźć - no i właśnie pisano tam, że formalnie nie jest to w żaden sposób określone, i różne testy i pomiary wykazały, że różnie to bywa w różnych firmach. Sigma miała opinię producenta "ubogiego APO, dla ubogich", i, jeśli dobrze pamiętam, faktycznie, niektóre obiektywy były bardziej "APO", a inne mniej.
Nikon i Canon, jeśli dobrze pamiętam, nigdy i nigdzie, w żadnych znanych mi materiałach reklamowych czy promocyjnych, nie twierdzili wprost, że niektóre ich obiektywy mają korekcję apochromatyczną. Owszem, podkreślali, że zastosowanie fluorytu (tylko Canon) czy szkła superniskodyspersyjnego daje bardzo dużą redukcję aberracji chromatycznej, ale nie nazywali tego APO.
Może obawiali się porównania z obiektywami APO Leitza czy Zeissa w jakimś teście, w którym mogłoby okazać się, że korekcja Nikona czy Canona jest trochę gorsza?

Dlatego właśnie pisałem wyżej, że z samego faktu, że w obiektywie zastosowano szkło niskodyspersyjne nie musi jeszcze wynikać, że obiektyw ma korekcję apochromatyczną (cokolwiek byśmy przez to rozumieli), zwłaszcza od mniej więcej połowy lat 90, gdy szkło niskodyspersyjne zaczęto stosować także w obiektywach krótkoogniskowych.
Ale myślę, że jeśli takie szkło zastosowano w teleobiektywie czy porządnym telezoomie, to może on mieć korekcję zbliżoną do APO.
Ale też, na przykład, nie dowierzam w tej dziedzinie firmie Tokina. Tokina już w latach 80 stosowała szkło SD i chwaliła się tym na obiektywach, ale w testach obiektywy te (np. 2,8/80-200) nie wypadały tak dobrze, jak ich odpowiedniki konkurencyjnej Sigmy, opisane jako APO.
Czyli samo zastosowanie takich szkieł nie gwarantuje korekcji APO.
Jak również pisałem wyżej, jakąś tam wskazówką może być też schemat obiektywu, na którym zaznaczono, które soczewki wykonano z jakiego szkła (niektórzy producenci lubią się tym chwalić).
Awatar użytkownika
von Boroszlo
Posty: 1225
Rejestracja: 09.2019

Re: Nie wiem o co chodzi z tymi APO

#39

Post autor: von Boroszlo »

Dlatego też napisałem, że Voigtländer naśladuje nazewnictwo Leiki.
Dla niewiedzących, Voightländer jest jednym z głównych producentów obiektywów w systemie Leica M i zaadoptował leicowe nazewnictwo.
Taka reklama.
Leica ma szkła klasyfikowane dzisiaj jako classic, nowsze asph i najnowsze oznaczane APO (wersja uproszczona).
Voigt też ma classic, asph i apo.

Dodano po 24 minutach 20 strzałach znikąd:
Coś dla fanów lotnictwa.

Obrazek
Gundrum von Grynberg
Awatar użytkownika
von Boroszlo
Posty: 1225
Rejestracja: 09.2019

Lubię dźwięk migawki

#40

Post autor: von Boroszlo »

Miało być w innym wątku.
Gundrum von Grynberg
ODPOWIEDZ